niedziela, 10 czerwca 2012

Relacja - Umbrella Corporation - Poznań

UWAGA! Jeżeli wybierasz się odwiedzić laboratorium Umbrelli w Warszawie... [Nie] czytaj poniższej wiadomości... Zawiera ona [SPOJLERY!]...

Odwiedziny w laboratorium Umbrelli należało do bardzo miłych i spokojnych wydarzeń. Założenia poszły z planem, było punktualnie i bardzo wesoło! Wszystkie zaproszone rodziny otrzymały wielki poczęstunek w postaci obiadu, rozdawano... roz!#anO!~ - zakłócenia.

To wszystko co jest pisane powyżej to ściema! Całe laboratorium jest jedynie przykrywką do prowadzenia nielegalnych eksperymentów na ludziach! To prawda, nie dajcie się oszukać! Za żadne skarby nie przekraczajcie progów laboratorium! Nam udało się wydostać bez szwanku, ale widziałem grupy osób, które wychodziły z laboratorium jakoś dziwnie zadowolonych i uśmiechniętych! To nie byli ci sami ludzie co przedtem - zlęknieni i pełni niepokoju co też czeka ich po przekroczeniu pierwszych drzwi.

O godz. 11:20 przybyłem na miejsce. Przywitała mnie spora kolejka ok. 50-60 osób. Wziąłem się za robienie zdjęć do dokumentacji. Następnie spokojnie ustawiłem się w tłumie i czekałem na swoją kolej. Ku mojemu zdziwieniu nic się nie działo. Dopiero gdzieś w okolicach godz. 11:45 oznajmiono, że pierwsze osoby będą mogły wejść już nie długo. Jednak z upływem czasu dalej nic się nie wydarzyło. Podczas oczekiwania poznałem niejakiego Sebmaistera, poznańskiego listonosza, który na swoim koncie PSN ma nabite ponad 70 platyn (szacunek i pozdrowienia!). Na dworze było dość parno. Korporacja skrzętnie to wykorzystała i wręczyła ochotnikom wodę. Z początku nieufny, ostatecznie przegrałem z pragnieniem i poprosiłem o swój przydział. Dopiero po upływie kilku minut wśród zgromadzonych padły pierwsze podejrzenia dotyczące zawartości cieczy w butelce. Po wypiciu osobiście nie odczułem żadnych zmian w organizmie.

Ok. godziny 12:25 (czyli 1 h. i 25 min. po planowanym starcie) zaczęto wpuszczać pierwsze grupy po 5 osób. Kolejka zrobiła się dwa razy dłuższa, stałem w niej miej więcej po środku. O 12:45 dołączyli do mnie pozostali - Wiśnia, Ciut-Nienormalna i Magda. W takim składzie mogliśmy stawić czoła nieznanemu. Po prawie 2 h. i 30 min. czekania nastąpiła nasza kolej. Wspomniany wcześniej Sebmaister musiał wejść przed nami, aby za jakiś czas wyjść z laboratorium nad wyraz zadowolony. To nie mógł być on, coś nie grało. W miejsce Sebmaistera dołączył do nas Wojciech (pozdrawiam!).

W pierwszej sali pani pielęgniarka oznajmiła nam, że nie znaleźliśmy się w laboratorium przypadkiem. Korporacja potrzebowała nas. Zakazano nam robienia zdjęć. Odczuwałem pewien podstęp, ale musiałem dowiedzieć się co czeka nas dalej. Najpierw całą piątkę ustawiono pod ścianą. Pomieszczenie było z dwóch stron oświetlone mocnymi białymi lampami. Każdy po kolei musiał udać się do monitora skanującego i przyłożyć do niego dłoń. Po rejestracji mogliśmy udać się do następnego pomieszczenia.
Czekało na nas wideo opisujące działania korporacji. Było bardzo wesołe, opowiadało o sukcesach Umbrelli i jej znaczącego wpływu dla dobra ludzkości. Jednak gdzieś w połowie nagrania nastąpiły pewne zakłócenia. W urywanych fragmentach filmu zaczęła wyświetlać się Alice. "To wszystko to kłamstwo! Wszyscy jesteśmy oszukiwani!" - w tym tonie brzmiał jej ogólny komunikat. Nagle reflektory zaczęły zmieniać kolor na zielony. Alice poinformowała nas, że to wszystko to podstęp i musimy się stąd jak najszybciej wydostać. Otworzyła nam drzwi do następnego pomieszczania.
W trzecim pokoju mogliśmy zobaczyć za szybą zdewastowane laboratorium. Rozbite fiolki leżały na podłodze, zauważyłem pewne dziwne zadrapania na biurku i meblach. Alice kazała nam nie zatrzymywać się. Otworzyła drzwi do następnego pomieszczenia.
Tutaj było już znacznie ciemniej. Poleciła nam nacisnąć wielki przycisk, który znajdował się na ścianie. Najodważniejsza okazała się Ciut-Nienormalna i o to ona włączyła zasilanie prądu w sąsiednim pokoju. Ujrzeliśmy trzy postacie. Wszystkie w jakiś osobnych szklanych kopułach. Osoby te były takie same. Alice poinformowała nas, że Umbrella zajmuje się klonowaniem ludzi. Kiedy Umbrella dowiedziała się o naszym znalezisku, najprawdopodobniej wysłała po nas posiłki, ponieważ Alice zaczęła ponaglać abyśmy jak najszybciej udali się do ostatniego już pomieszczenia.
Kiedy drzwi zamknęły się za naszymi plecami, na monitorze zobaczyliśmy nasze kolony. Były ubrane w takie same stroje jak klony widziane przez nas w poprzednim pomieszczeniu. To właśnie w tym celu Umbrella zwabiła nas do swojego laboratorium. Na koniec obejrzeliśmy jeszcze zwiastun nadchodzącego filmu (ciekawy!) i wrota wyjścia ewakuacyjnego zostały otwarte. Po wyjściu przywitali nas żołnierze Umbrelli. Jeden z nich zapytał nas co widzieliśmy. "Nie możemy niczego powiedzieć" - odpowiedziałem.

Całe przejście zajęło nam ok. 5'-7'. Czy było warto? Z jednej strony tak, ponieważ klimat był naprawdę zacny. Słowa uznania należą się pani pielęgniarce, która w gustownym białym fartuchu instruowała każdą grupę. Pochwały kieruję również dla żołnierzy Umbrelli, którzy dzielnie przyjmowali poważne pozy (charakteryzacja, wygląd broni - pierwsza klasa!). Czego jednak zabrakło? Z pewnością jakiegoś pamiątkowego gadżetu. Niech to będzie chociażby smyczka na szyję. Wspominaliśmy również o ewentualnej zniżce na film. Parasolki - to było to! Ale tylko w formie ekspozycji... Mimo to jestem naprawdę zadowolony, że laboratorium przyjechało do Polski i to aż do dwóch naszych miast! Słowa uznania za ten gest! Dodatkowa lokalizacja traliera filmu i nadchodzącej szóstej części gry umilały czekanie. Dobry pomysł z wodą, jednak owe tak długie opóźnienie było przesadzone. Czy wybrałbym się na podobny event? Jak najbardziej! Życzę nam wszystkim aby więcej takowych przyjeżdżało do naszego kraju! Cieszmy się z tego i korzystajmy! Kiedy wyszliśmy z laboratorium zobaczyłem taką samą długość kolejki, jak w momencie rozpoczęcia wpuszczania do środka. Zgromadzeni pokazali, że zainteresowanie takimi wydarzeniami jest bardzo duże i moim zdaniem inwestycja w Polskę okazała się opłacalna. Dziękujemy!

Fotorelacja poniżej:
Laboratorium Umbrelli, Poznań:
Kolejki:
"To chyba kolejka do butów" - usłyszałem w tramwaju kiedy wracałem do domu. 
Umbrella Corporation:
S.T.A.R.S. - Alpha Team:
Od lewej: Ciut-Nienormalna, Pracownik Obsługi 1, Magda, Sebmaister, Schemat, Wiśnia, Pracownik Obsługi 2

Od lewej: Ciut-Nienormalna Zombie, Pracownik Obsługi 1, Magda Zombie, Sebmaister Zombie, Schemat Zombie, Wiśnia Zombie, Pracownik Obsługi 2 - skutki picia... wody Umbrelli.
Cosplay:

"Po godzinach":
Nam też chciano zrobić zdjęcie.
Cukierki x]]]
Do następnego!

4 komentarze:

  1. "Najodważniejsza okazała się Ciut-
    Nienormalna i o to ona włączyła
    zasilanie prądu w sąsiednim pokoju" - taaak, ten fragment uwielbiam :P pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie te cukierki są podejrzane... Kto je zjadł pewnie się czymś zaraził :P

    OdpowiedzUsuń
  3. cukierki z próbką wirusa T

    OdpowiedzUsuń